Naród jak roślina. Rozmowa Ewy Cecudy z Aną Blandianą

ana_blandiana_gdansk_fot_bogna_kociumbas„Ostatnio wydałam książkę wspomnieniową Fałszywy traktat o manipulacji, w której opisuję czasy komunizmu ze swojej perspektywy oraz swoją działalność dysydencką. Książka odniosła sukces, a młodzi ludzie, którzy nie znają tej przeszłości, dziękowali mi za jej przybliżenie. Okres stalinizmu był podobny we wszystkich krajach komunistycznych. Jednak w Rumunii kontynuowano ten sam stan przez wiele lat, dopiero po rewolucji zaczęliśmy poznawać wiele faktów” – opowiada w rozmowie z Ewą Cecudą opowiada Ana Blandiana, laureatka Nagrody Europejski Poeta Wolności 2016. Wywiad został opublikowany na publica.pl. Niżej przytaczamy kilka fragmentów i zachęcamy  do lektury całego wywiadu: http://publica.pl/teksty/blandiana-narod-jak-roslina-56465.html

Ana Blandiana jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych współczesnych poetek rumuńskich, zaangażowana w walkę o wolność obywatelską. Przed rewolucją 1989 r. była słynną dysydentką i obrończynią praw człowieka. Inicjatorka i współzałożycielka Sojuszu Obywatelskiego i Fundacji Akademii Obywatelskiej oraz muzeum i ośrodka badawczego Miejsce Pamięci Ofiar Komunizmu i Ruchu Oporu. Autorka 14 tomów wierszy, tłumaczonych na 24 języki. Jej ostatni tom Moja Ojczyzna A4 (2010) otrzymał Nagrodę Literacką Miasta Gdańska Europejski Poeta Wolności 2016.

Pani wiersze traktuje się często jako głos społeczeństwa. Jednocześnie wiele z nich jest bardzo osobistych. Jak to się dzieje? W czyim imieniu tak naprawdę się Pani wypowiada?

W pierwszej kolejności wyrażam siebie. Ponieważ to nie ja wybieram sobie czytelników, tylko oni wybierają mnie, to trudno mi jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Okazuje się, że wyrażane przeze mnie idee przyciągają ludzi, a oni utożsamiają się z tym, co mówię. W ten sposób, trochę mimo woli, staję się ich reprezentantką. W efekcie można powiedzieć, że nasz głos jest wspólny.

Nie obawia się Pani, że będąc wybieraną przez czytelników, stanie się Pani zakładniczką ich wyobrażeń, określonego sposobu interpretacji? Tak było w przypadku choćby Zbigniewa Herberta – podkreślano antykomunistyczny charakter jego poezji, ale zatarciu uległ przekaz uniwersalny.

Nie wszystkie moje wiersze są zaangażowane, opisuję rzeczywistość także z innego punktu widzenia. W zasadzie unikam tematów politycznych, piszę o miłości, metafizyce. Moim zdaniem poezja sama w sobie zawiera pewne wartości, na przykład wolność. W czasach komunizmu poeci byli niemalże gwiazdami, bo dawali ludziom wytchnienie od ponurej codzienności, która ich dusiła. Czytanie było wręcz ostatnim bastionem wolności, dlatego poezja miała wtedy takie duże znaczenie.